Bluzeczka szyta i specjalnie farbowana. Powstała na zamówienie mężczyzny dla kobiety:)
Krój projektu Szarakowa oraz na życzenie z hasłem: klawisze!
Przyznaję, że to wyzwanie było dla mnie, ale szalenie krój, który powstał mi się spodobał, więc kilka bluzeczek tego typu szykuję na imprezę rękodzieła, którą szykuję we Wrocławiu i o której baaardzo dużo niebawem opowiem;)
Wśród
spadających płatków śniegu, w środku wielkopłytowych zakamarków słychać
było tylko odgłos kutego żelaza, pary i skrzypiących maszyn. W nocnych
godzinach, wydymając wielką warę, plama po plamie, narodził się Mutant
Henry. Jego mutacje, przyprawiające co niektórych o dreszcz, śmiech lub obojętność, były tylko plamiastą przenośnią. Tak naprawdę Henry zna dużo tajemnic tego świata. A to już w innych odcinkach...
MUTANT HENRY powstał przypadkowo, choć kto wie.. Na początku miała być to głowa z ustami, malowana na zlecenie, jednak w ostatnich dniach moje zmęczenie przechodzi ludzkie pojęcie no i proszę, powstałocoś całkowicie wyzwolonego z mojej głowy. Powiem szczerze, że bardzo polubiłam swojego Henry'ego i postanowiłam bluzeczkę zachować dla siebie.
Na zlecenie mogę uszyć ten sam krój (jest mega wygodny, z tyłu troszeczkę dłuższy, rękawki doszywane, wąziutkie, a materiał to cienka, miękka dzianina) z obrazkiem członków rodziny Mutanta Henry'ego (imiona nadaje im, kiedy pojawią się w obrazku).
Ta bluzka to wolna twórczość - jeśli ktoś woli takie cuś zamiast Szaraczka - zapraszam do zamówień:)
Przeważnie ludzie są jak liść, co leci z wiatrem to tu, to tam, kręci
się i wiruje, aż spadnie na ziemię. Inni zaś, nieliczni, są jak gwiazdy,
które poruszają się stałym torem, nie dosięgnie ich żaden wiatr, w
samych sobie znajdują prawo i drogę.
Hermann Hesse Siddhartha
Gwiazda to moja ksywa nadana mamie. Dla mnie to taka świecąca dobra gwiazda czuwająca. Bardzo podobały jej się moje malowane sutasze, dlatego w prezencie gwiazdkowym dostała "kupon" na swoją własną bluzę z takim malunkiem:)
Bluza szyta jest z delikatnie welurowanego materiały, biel wpadająca w kość słoniową. Krój nietoperzowy, ale z wąskimi rękawkami.
Poznałyśmy się w Siwym Dymie, świetnym miejscu we Wrocławiu, w pasażu knajpek pod nasypem. Gosia pracowała do późnych godzin, a ja trafiłam tam ze znajomymi świętować urodziny innej fajnej postaci, która tu na bank jeszcze na blogu się pojawi (mowa o tajemniczej Asi:))... No i tak siadłyśmy z Gosią, zaczęłyśmy gadać i gadać... ona opowiadała o swojej wyprawie na Camino de Santiago i przygodach w Hiszpanii, ja o swojej twórczości... Innym razem spotkałyśmy się na akcji "Harold ratuje święta" w Szajbie (kolejnym świetnym wrocławskim miejscu imprezowym), gdzie ja malowałam charytatywnie buźki dzieciom, a Gosia była Piernikową Wróżką:)
No i tak finalnie zamówiła w prezencie dla siostry koszulkę z dwoma dziewczynkami i balonikami, a dla siebie RYBĘ (w związku z tym, że jest spod znaku ryb - fajnie, taki sam znak jak mojej bardzo ważnej osoby;)).
Historia może bez składu i ładu ale koszulka ze złotą rybką i fruwającymi Szaraczkami powstała:
A dziś DYZIO. Nie opowiadam historii Dyzia, w zamian wpisuję jedną z ZAPISEK: Zakładam zmiany realizacji.
Otwartookie Gąsienice Na orlej energii Suną do ciepłych krajów. Widzę, jak z podniesionymi brwiamu Obserwują teren pod brzuchami.
Wczepiam opuszkami palców Się mocno w poszukiwaniu wyobrażeń Ze zmiętą kartą. Słucham nowych dźwięków świata.
Rozkładam nogi przed lotem Gąsienic Rodzę im skrzydła Gęste brwi lepię na ciepło Przytulam spuchnięte odwłoki. One z cichym piskiem Kierują pyski Do ciepłych krajów.
Koszulek z piesiami mnoży się.. :) Zazwyczaj są to ukochane pieski, które upamiętnione na koszulce farbą nabierają drugiego życia... Myślę, że też te zwierzęce koszulki są bardzo na topie, więc chętnie je produkuję;)
Na szczęście dostałam pierwsze zamówienie kota, bo fajnie czasem zrobić coś dla odmiany, a i zainteresowanie powoli budzą konie, wilki, ptaki:) Wyniki tych działań niebawem:)
Przepraszam za mała ilość postów, galeria Szarakowa nadal nie skończona.. ale szykuję fajne wydarzenie, więc niebawem mocno tu się zacznie dziać :D
Niebieski nietoperz powstał na prezent dla przyjaciółki Pani Patrycji... Pani Patrycja jest mamą dwóch fantastycznych chłopców, których znam z uczestniczenia w moich warsztatach podczas Poranków Rodzinnych. Są kreatywni, otwarci, grzeczni a i z własnym zdaniem. Razem z Panią Patrycją nie raz bawili się podczas zajęć. Uwielbiam takie rodziny, dlatego tym więcej przyjemności przyniosło mi to zlecenie. Liczę, że jubilatce również się spodoba i będzie bardzo wygodnie nosiło;)
Bluzeczka jest z bardzo cieniutkiej, miękkiej dzianinki, barwionej na niebiesko. Na tym powstały miraże Szaraków. Krój nietoperzowy, bardzo uniwersalny.
Pasuje zarówno do sportowych kreacji, jak i eleganckich.
Na zdjęciu wygląda na bluzę, a w rzeczywistości to baardzo cienka dzianina.
Oferta Szarakowa powolutku będzie się poszerzała:) Teraz już można zamawiać klasyczne bawełniane podkoszulki męskie, jak i szyte "nietoperzowo" bluzki damskie. Już jutro seria zdjeć z bluzami damskimi na sprzedaż.
Człowiek się nie zmienia, człowiek czasem - po prostu - daje się tylko poznać z innej strony.
PARADA PARADOKSÓW / W. G.
Dwie koszulki męskie: bocianowa i lwia:) Obydwie na zlecenie, a sprawiły mi wiele radości. Bocianowa koszulka dla pana Bociana (dosłownie!:)) a lwia przeznaczona na prezent (dla pana, ale uwaga dziewczyny! przetestowałam noszenie męskich dużych rozmiarów i nosi się świetnie! luźno do legginsów czy spodni, jak i nawet wsadzona do krótkiej spódniczki;))
Przy "bocianowej" pokusiłam się na stworzenie abstrakcyjnego i wirtualnego świata kubistycznego, również "lwia" jest w klimacie a'la witrażowej (inspiracją była poprzednia koszulka z wilkiem, która chyba jeszcze jest dostępna we wrocławskiej Lapanice)
Zwiozłam do domu nową maszynę, zwykłą, najprostrzą. Starałam się bardzo nauczyć szyć od razu na overlocku (którego dostałam w sierpniu od znajomych na urodziny), jednak to bardziej wyboista droga...
Kiedy maszyna "zwykła" pojawiła się na stole, od razu produkcja poszła sprawniej:) Bluzeczki, spódniczki, tuniki... Wyniki tych prac będę umieszczała sukcesywnie na blogu w stylizacjach "szarakowych", a dziś tuniczka Esy Floresy, zamówiona przez Facebooka.
Dostałam kilka wytycznych i powstało takie dziwaczne niby ptaszysko, niby kompozycja.. :)
Liczę, że właścicielce dobrze się nosi i podoba na żywo tak mocno cały czas jak na początku:)
Dziś prezentacja trzech męskich koszulek:) Każda specjalnie dla innego faceta.. Ta z laurem - dla Spaso, z toastem Szaraków - dla Gerego, a z puchatymi werblami - dla Pawełka.
Dziś niewiele opowieści o wyżej wymienionych panach:) Każdego znam w innej sytuacji, każdy robi w życiu coś innego i niech tak zagadkowo zostanie:) W zamian wpisuję poniżej kilka paradoksów Władysława Grzeszczyka, polskiego satyryka, którego "Paradę Paradoksów" polecam i uwielbiam (co jakiś czas będę je tutaj wrzucała:)):
Wady i zalety - to często jedno i to samo. Tylko z różnych punktów widzenia.
Więcej czyni jeden uśmiech niż trzy uderzenia pięścią. A i - hałasu nie
ma, i ręka nie boli, i mebel się nie niszczy, i medale nie brzęczą.
W miłości trudno jest dawać temu, kto nie chce brać, ale jeszcze trudniej - temu, kto tylko bierze.
Przyjaciele są tyle warci, ile po nich pozostaje.
Łatwo zbierać kokosy, gdy ktoś inny trzęsie palmą.
Fajnie, bo uruchomiłam maszynę, trochę więcej poszyłam i nabiłam głowę nowymi pomysłami na 2013... Mam w planach organizacyjnych bardzo fajne rękodzielnicze wydarzenie we Wrocławiu, jednak na razie nie upubliczniam:)
Postanowiłam tez zająć się częściej blogiem i swoimi ubraniami, więc teraz częściej będziecie mogli poczytać o moich "przygodach" i przemyśleniach: Szarakowo Story:) Wprawdzie więcej tam będzie moich ZAPISEK, niż opowieści, jednak to część mnie - taka twórczość abstrakcyjna.
ZAPISKA:
parkingi mrugają czerwonymi światełkami
odmierzają rytm zważonego serca
po uśmiechu blednie cera euforia leży w śpiączce. zebrały ochłapy żyły naprężone nadziejami by zjechać na saniach goniąc białego jeża. pierwszy krzyk usłyszeć ponownie pierwsze krwiste klepnięcie znaleźć kija wyprostować garb ślepoty i wymasować naiwne ramiona po zerwanych skrzydłach. zatrzymać i uruchomić wszystkie alarmy.
Zbliżają się święta.. dziwny czas dla mnie, bo zawsze wąchałam tą magię a nigdy nie zobaczyłam.. Sprawia mi jednak ogromne szczęście, kiedy mogę coś wyjątkowego wymalować, aby ktoś inny dostał to w prezencie i cieszył się równie wyjątkowo:)
Dziś mowa o pieskach. Wiele zamówień dotyczyło psich mordek, więc postanowiłam dziś kilka ukazać. Takie produkcje również należą do Szarakowa, zawsze troszkę wg własnej interpretacji, ale za każdym razem nacisk kładę, aby obraz nie był zdjęciem (bo takie cuś można nadrukować) ale malarskim obrazkiem zwierzaka. Podobno są mocno podobne! To chyba super, bo i wilk syty i owca cała... :)
Wrocławski klub Lapanikę opanowały Szaraki! 11 koszulek i 11 obrazów pojawiło się 22 listopada i obecnie oficjalnie można już osobiście obejrzeć, przymierzyć Szarakowe koszulki:) Jeśli ktoś potrzebuje czegoś innego - proszę pisać i zamawiać! (podpowiadając: świetne i oryginalne na prezenty;))
Koszulki są głównie w rozmiarach M i L, niektóre pojechane malarsko, a niektóre folkowe... znajdzie się nawet jedna koszulka "zboczona" ;)
LAPANIKA
ul. Kazimierza Wielkiego 27 (wejście przez bramę koło Hotelu Europeum)
Wrocław
A w produkcji już na stole kroją się bawełniane bluzki kobiece, tuniki oraz nowe męskie:)))
Po długim okresie przerwy Szarakowo powraca z nowymi ubraniami!
Wczoraj odbyła się premiera 11 nowych koszulek męskich, które można fizycznie przymierzyć, pooglądać i zakupić w przeuroczym miejscu we Wrocławiu: Lapanika (Kazimierza Wielkiego 27, wejście w bramę). Już na dniach seria zdjęć koszulek, a w produkcji obecnie szereg bluzek i tunik na długi rękaw! Od grudnia w sprzedaży!
Cały czas można zamawiać indywidualnie, proponować pomysły:) Zbliżają się święta - ubranie z oryginalnym wzorem to najfajniejszy prezent!
Po raz pierwszy zobaczyłam te ozdobne cuda na Alicji Janosz i Patrycji Miarce podczas koncertu HooDoo Band. Obie bardzo wkręciły się w pracochłonne skręcanie sznureczków, koralików, kamyków. Sutasz, bo tak nazywa się ta sztuka, naprawdę robi wrażenie. Szczególnie, kiedy zdobi je jakiś unikatowy kamień.
W związku z tym, że nie mam zdolności do zwijania prawdziwych sutaszy, a szalenie mi się podobają, postanowiłam wymalować trochę ozdób zainspirowana tym tematem:)
Pierwszą kieckę zrobiłam dla siebie, kolejne już na zamówienia. Malowanie wymaga sporo czasu, dlatego obecnie od czasu do czasu siadam do tego typu prac, ale zakładam większą produkcję w najbliższym czasie;)
Można zamawiać:) Obecnie szyję długie bluzy z grubszej dzianiny. Mega fajnie się układają!
Najnowsza bluza z grubszej dzianiny (sprzedana - 90zł):
Lata, lata temu powstał klub jazzowy Rura. Tam skupiało się muzyczne środowisko, spotykało się, plotkowało, utrzymywało kontakty towarzyskie:) Kochałam to miejsce, bo wiele ważnego się wydarzyło w Rurze dla mnie, dlatego smutkiem wszystkich owiało, kiedy postanowiono Rurę zamknąć. W tym czasie powstawał nowy klub, a w zasadzie stary, bo na miejscu dyskotekowni otworzono Schody Donikąd - miejsce, gdzie pojawiła się szansa na ugoszczenie wszystkich muzyków oraz fascynatów Rury. Na otwarcie Schodów zagrał HooDoo Band, zespół bluesowo funkowy, którym ówcześnie się zajmowałam i od tej pory co czwartek odbywa się jam session w Schodach z udziałem Dzieci Rury.
Naturalnie w innych miejscach we Wrocławiu również odbywają się spotkania muzyczne, jednak chyba to miejsce najgłębiej po upadku mekki jazzu we Wro, zapadło mi w głowie:)
Co to ma wspólnego z Szarakami?
W Schodach bardzo często gra Maciek Czemplik, a na wokalu pojawia się Ania Kłys.
O ich muzycznej karierze nie będę się za dużo rozwijała, strzępkowo zaznaczę, że Maciek to super gitarzysta a Ania wokalistka (pracuje nad swoją płytą, uczestniczka X Factor na TVN). Zaznaczę również, że obydwoje na szczęście mają oryginalne style i obydwoje chętnie zamówili koszulki w Szarakowie:)
Maćkowi bardzo spodobał się motyw spiralki ale w związku z tym, że lubuje się w innych kolorach, pojawiły się plamki szare i granatowe.
Ania, fanka balonów, zażyczyła sobie "całą balonową koszulkę i pełno Szaraków" :) Przyznam, że przeniosłam się w bajkowy świat podczas malowania jej tej koszulki.... Krój jest mój:) (zaczęłam powoli szyć na overlocku, który dostałam na urodziny).
Grande Finale:
Wczoraj wpadłam na jam session do Schodów i troszkę udokumentowałam występ. Prezentuję fotografie Ani i Maćka oraz dwa filmiki, na których słychać Anię Kłys, Maćka Czemplika na gitarze, Roberta Jarmużka na klawiszach (mistrzu!), dęciaki i przeszkadzajki (przepraszam za pominięcie reszty:))
Nikki - Nikita:) Poznałyśmy się w busie zespołu Neony w drodze na koncert w Mysłowicach, gdzie Neony występowali przed Czesław Śpiewa. Było to ponad rok temu, a mam wrażenie jakby kilka lat upłynęło. Nie opiszę szczegółowo tutaj całej akcji, jak odbieraliśmy ją na stacji benzynowej i jakie okoliczności temu służyły, bo wiele osób spłonęłoby rumieńcem a inne bardzo by się zdenerwowały:) Pomimo sporej różnicy wiekowej między nami, od razu mi się spodobała - ładna, cięty język, oryginalny pomysł na swoje życie.
Nikki to młoda osóbka, której największą pasją jest fotografia i jeżdżenie w trasy koncertowe. Zwłaszcza z zespołem Zakopower i Hurt:) Przypłaciła to wieloma zaległościami w szkole, zapewne niejedną kłótnią z rodzicami, ale postawiła na swoim. Od niedawna nawet zaczęła organizować koncerty i imprezy kulturalne. Ostatnia, "Fest Rockowy w Wiśle", gdzie gwiazdami była silna reprezentacja Wrocławia (Dust Blow, Neony, Hurt), wypadła bardzo pozytywnie:)
Nikki zakupiła klasyk - białą koszulkę z latającymi Szarakami. Bardzo się cieszę, bo chciałabym żeby te Szaraczki były jej dobrymi wróżkami w życiu.
Ja z Nikki:
Finał Festu Rockowego w Wiśle. Na finałowym songu "Załoga G" Hurtu, cała organizacja imprezy oraz członkowie innych kapel wbiegli na scenę, aby razem skakać i śpiewać:)
Wyjazd do Wisły był bardzo udany:) Dla mnie, która od paru lat nie uraczyła wakacyjnego odpoczynku lub dalszego wyjazdu, były to wzruszające momenty i chwile oddechu. Uświadomiło mi to, jak bardzo muszę czasem wyluzować w życiu i uciec w takie urocze miejsca.
Rozpoczęłam serię koszulek mocno farbowanych, chlapanych artystycznie, paćkanych. Jednym słowem - awangarda:) Jedne z pierwszych produkcji trafiły na torsy dwóch fantastycznych moich znajomych. Fly vel Krzysiu Kaźmierczak oraz Peach vel Patryk Domaradzki pracują głównie w klubokawiarni Szajba we Wrocławiu, a imprezy z ich muzą to upojne pozytywne wieczory:)
Do Fly'a trafiła koszulka z muchą w goglach-wytrzeszczonych oczach, szurająca kończynami po winylach - nazwałam ją WINYL FLAJ. Peachowi dostała się FAJNA PICZA czyli rozbryzgana brzoskwinka z grzywą, słuchająca muzy z odtwarzacza "peachman". Mam nadzieję, że każda z koszulek zaakcentuje jeszcze bardziej oryginalność "celebrytów" Szajby:P
Suzie vel Ola Kwiatek, grająca w zespole DIGIT ALL LOVE, skrzypaczka bardzo zdolna, była jedną z pierwszych szczęśliwych posiadaczek tunik z Szarakowa. Przyjechała przymierzyć Koniosła a zdecydowała się na Królika Trojańskiego. Nie ukrywam, że cichutko liczyłam, że Królik jednak u mnie zostanie, bo był jednym z moich faworytów i sama chciałam go nosić, ale stało się i teraz Suzie pociska w Króliku a ja w Koniośle (którego kocham mocno mocno:)).
Drugą gwiazdą dzisiejszego posta jest Kapitan Planeta czyli Andrzej Strzemżalski, wokalista zespołu LOV. Pod koniec lipca poszłam do Planety i Kapłona na urodziny i wręczyłam im "vouchery" na koszulki. Choć miałam zarys CO im przyrządzić, a miały być to koszulki tylko z akcentem, motywem szarakowym, to jakoś przy produkcji się wkręciłam i "planetowa" koszulka stała się dla mnie kosmiczną przygodą. Zdarza się coraz częściej, że własna twórczość staje się dla mnie samej odkryciem:)
W końcu doczekałam się pierwszych zdjęć posiadaczy szarakowych ubrań:))) Idzie to dość opornie, ludziska obiecują, a jednak dzień za dniem mija i zapominają. Dziś prezentacja Zimnej w tunice MAKOWO oraz SIEKIERKI, perkusisty zespołu Jamal z nagrodą Yach!
Zimną poznałam, kiedy zaczęłam bardziej "zadawać się" z Żółtą (hahaha, brzmi to komicznie i już tłumaczę: Żółta to ksywka bardzo mi serdecznej kumpeli z czasów studenckich, a Zimna to jej przyjaciółka już od dawien dawien. Obie pochodzą z Częstochowy i obie są mega pozytywnie zakręcone:)).
SIEKIERKA był jednym z członków zespołu Tumbao, który zaprosiłam na rozmowę do studia Radia Zwrotnica (bodajże w 2004 roku), kiedy studiowałam akurat wtedy na drugim roku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej (ówczesna jeszcze "katedra", nie "wydział", na ulicy Pocztowej we Wrocławiu). Obecnie Siekierka jest perkusistą zespołu Jamal. Bardzo się cieszę z nagrody, którą dostali, a raczej dostał ją Krzysztof Skonieczny, autor klipu "Defto" do piosenki Jamala. Zasłużenie, zasłużenie, bo klip jest tunelem energii pomiędzy kobietą a mężczyzną i chwyta za "oko":)Dodam, że Skonieczny uczestniczył już w takich pomysłach jak Projekt Warszawiak czy klip do "Krzyżówki" Brodki. Brawo! Uważam, że zdecydowanie potrzeba w naszym krajów więcej pokazywania zdolnych młodych artystów.